Jedyne takie suknie ślubne

suknia ślubna

Jedyna taka suknia Suknia ślubna to sama magia. Choćbyśmy głośno temu przeczyły, każda z nas właściwie od dziecka nosi w sercu jej obraz. Ubieramy w nie nasze lalki, o potem powoli tworzymy wizerunek tej jednej, jedynej wymarzonej.

Biała, ewentualnie lekko perłowa, gołębia, łososiowa, fiołkowa – nigdy, przenigdy ciemna. Nie jesteśmy zabobonne, ale wszystko ma swoje granice i lepiej nie kusić losu. Długa, bardzo długa. Jeśli przód ma kokieteryjnie odsłaniać zgrabne nogi, nadrobimy to ultra długim tyłem. Głęboki dekolt, ewentualnie skromnie przysłonięty przezroczystym tiulem lub koronką. Krótki lub dłuższy rękaw, ewentualnie szal lub etola, bo żadna elegancka kobieta nie stanie przed ołtarzem z odkrytymi ramionami. Wydaje się, że tak sprecyzowany wizerunek nie zostawia już miejsca na wiele eksperymentów, a jednak przeczy temu cały modowy przemysł. Co roku powstają tysiące nowych modeli sukien ślubnych i każdy, choć wydaje się to niemożliwe jest inny.

Jedyny taki dzień – jedyna suknia

Jak mówi porzekadło – chrzest, ślub i pogrzeb to najważniejsze wydarzenia w życiu człowieka. Rzecz jednak w tym, że jedynie w przypadku ślubu zainteresowany ma okazję nacieszyć się swą wyjątkową pozycją. A bez wątpienia dla kobiety oprawa ślubu i jego ceremoniał są znacznie ważniejsze niż dla mężczyzn. Dzień ślubu to „nasz wielki dzień” i dlatego właśnie tego dnia chcemy wyglądać obezwładniająco pięknie, nienagannie elegancko. Chcemy być skromne, a jednocześnie kokieteryjne, tajemnicze (ach ten welon!) i zapierające dech w piersiach. I zazwyczaj nam się to udaje. Robimy to dla siebie, dla narzeczonego (chcemy, by zazdrościli mu wszyscy mężczyźni i by był z nas dumny), dla rodziców (tego dnia mają okazję pokazać całemu światu, jak piękna córkę wychowali).

Czym chata bogata

Suknia ślubna to rzecz kosztowna. Ale przed zdobyciem tej wymarzonej nie powstrzyma nas nawet wizja długiego spłacania kredytu. Tradycja bogatych, zdobionych kamieniami sukien ślubnych wywodzi się aż ze średniowiecza. Kiedy jak kiedy, ale w dniu własnego ślubu księżniczka krwi musiała wyglądać jak prawdziwa księżniczka. W czasach, gdy małżeństwa były gwarantem międzynarodowych sojuszy, szlachetnie urodzona panna młoda reprezentowała nie tylko swój ród, ale przede wszystkim kraj. Klejnoty – brylanty, rubiny, szafiry, a nade wszystko perły, dowodziły jego bogactwa, a postawa panna – dumy całego narodu.

Narodowa duma była czasem tak wielka, że gdy w XV wieku wydawano za mąż Małgorzatę Flandryjską, ciężar jej sukni ślubnej nie pozwalał pannie młodej zrobić kroku i musiała zostać wniesiona do kościoła przez dwóch notabli. Dawnym pannom młodym na przeszkodzie stawała także moda, jakże wówczas odmienna w różnych krajach. Nie było telewizji, ani pism. Są tylko sklepy ślubne. Toteż gdy biedna Katarzyna Braganza pojechała na wyspy wydać się za Karola II Brytyjskiego i wystroiła się z całym przepychem na ten najważniejszy w życiu dzień, cały angielski dwór wyśmiał nie tylko jej różową suknię, ale także nieodpowiednie uczesanie. Co kraj to obyczaj.

sklep ślubny

Strategia koloru

Jedno jest pewne, w dniu ślubu każda panna młoda chciała wyglądać, jakby należała do klasy wyższej. Wytworne futra zastępowały króliki, jedwab – delikatna wełna, ale zawsze na suknie zużywano jak najwięcej materiału. Tren, obszerne fałdy – to także symbole wysokiego statusu.

Zawsze dominowała biel. Biel to kolor czystości i niewinności. Każda panna młoda chciała zaś obwieścić światu, że jest cnotliwa, bo jedynie to było gwarancja dla małżonka, że dzieci, które powije później, będą jego potomkami. Z bielą jest jednak ten problem, że mało komu w niej do twarzy. Dlatego w XIX wieku popularnością cieszyły się także suknie błękitne. Błękit to także kolor niewinności (kojarzony przede wszystkim z szatami Najświętszej Maryi Panny), ale także symbol wierności i wiecznej miłości. Panny ubrane na niebiesko wierzyły, że w ten sposób zapewnią sobie także lojalność małżonka. Stąd też wzięła się tradycja, by nawet te, które wybrały tradycyjną biel, miały tego dnia na sobie coś błękitnego.

Popularny był także delikatny róż. Z tego prostego powodu, że większości kobiet w nim do twarzy, bo lekko ożywia każdą karnacje. Co prawda w Wielkiej Brytanii krążyło powiedzenie „Marry in pink and your fortunes will sink”, co znaczy mniej więcej „Weź ślub w różu, a twe szczęście zniknie”, ale względy estetyczne czasami brały górę nad zabobonami. Warto nadmienić, że róż był uważany za szczególnie odpowiedni na śluby majowe ze sklepu.

Za najbardziej nieodpowiednie na ślubną suknie uważane były kolory: zielony, brązowy i czarny. Zielony przyciąga złe duchy, które mogą zaszkodzić, zwłaszcza człowiekowi w okresie transformacji (a czym innym jest ślub dla dziewczyny). Czarny i brąz… nawet nie wymagają komentarza. Starczy dodać, że angielska tradycja była tu jeszcze bardziej dosadna i glosila wprost „Marry in brown you will live out of town”, co tłumaczy się „Weź ślub w brązie, a opuścisz miasto”. Kobiety niższych stanów oraz matrony w kwiecie wieku (głównie wdowy) zazwyczaj brały ślub ubrane na szaro.

Comments are closed.