Handel zagraniczny towarami w Internecie


Handel zagraniczny

Internet to największy na świecie rynek, którego transakcje mają za przedmiot i cel skupowanie i odsprzedawanie hurtowych ilości walut, tj. operuje się w nich parami walutowymi i to na cenowych różnicach między zakupem a odsprzedażą się zarabia. To właśnie z handlem, tak naprawdę, jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało, pieniędzmi się to kojarzy. Mało kto jednak wie – a wiedzieć to warto, szczególnie wtedy, gdy sami chcemy spróbować swoich sił na owym rynku – że  odbywa się również handel towarami.

Jak przebiega? Cóż, łatwo domyślić się, że nie przypomina np. zamawiania przed Internet nowego telewizora czy ulubionych kosmetyków, gdy zawieramy jakąś umowę, a następnie zamówiony towar, po zapłaceniu za niego, zostaje nam dostarczony. Gdy w sieci kupimy np. tysiąc ton kukurydzy, nikt nam, co oczywiste, nagle ich pod naszym miejscem zamieszkania nie wyładuje. Handel towarami za granicą w Internecie to, tak naprawdę, zawieranie kontraktów, czyli kontraktów na różnice kursowe. Tak więc, handlujemy kukurydzą, soją, kawą czy ropa naftową dokładnie w ten sposób, co walutami. Kupujemy je, w pełni wirtualnie, za jakieś pieniądze i liczymy, że będziemy mogli je odsprzedać za więcej, niż wydaliśmy na nie sami (tak jak kupujemy jakąś walutę po danym kursie i czekamy, aż jej wartość wzrośnie na tyle, by jej odsprzedanie było opłacalne). Jest to bardzo praktyczne i, jeśli dobrze wyczujemy dobry moment, opłacalne. Jego główną zaletą jest to, iż, o czym zostało wspomniane, nie musimy zakupionych towarów fizycznie posiadać. Mamy je w sposób jedynie formalny czy, by lepiej to nazwać, ponownie, wirtualny. Nie oznacza to jednak, iż towary te, choć ich faktycznie nie ma, są mniej wartościowe czy mniej warte. Wszystko to brzmi dość skomplikowanie czy wręcz irracjonalnie, ale warto wiedzieć, iż takie praktyki są absolutnie na „wielkim” rynku dozwolone z małymi wyjątkami –  są zabronione w Stanach Zjednoczonych i powszechnie wykorzystywane.

W jakim celu? Tylko i wyłącznie spekulowania i zarabiania, nic więcej. No właśnie; my, jako inwestorzy prywatni, nie mielibyśmy możliwości faktycznego kupowania i sprzedawania ogromnych ilości pewnych surowców, a dzięki temu nie tylko możemy to robić, ale do tego czerpać z tego korzyści bez żadnego obciążenia czy zamieszania logistycznego. Czemu więc nie przystąpić do gry? Ryzyko jest duże, ale, jak to się mówi, nie ma ryzyka, nie ma zysku.

Comments are closed.